NIERUCHOMOŚCI ZAKOPANE
Moda na Krupówki
Grażyna Starzak
Ceny atrakcyjnych nieruchomości w Zakopanem idą w
miliony złotych. Mimo to chętnych na domy, mieszkania i
działki w stolicy Tatr przybywa już nie z roku na rok,
ale z miesiąca na miesiąc. Oprócz zamożnych Polaków,
zakopiańskie biura pośrednictwa nieruchomości coraz
częściej odwiedzają mieszkańcy innych krajów Unii
Europejskiej. Wśród nich szczególnie dużo jest
Brytyjczyków i... Litwinów.
-Dysponują dużą gotówką, mają dobre rozeznanie na rynku
nieruchomości, w interesach są zdecydowani - tak o
klientach z obcymi paszportami mówi Maria Szkiłondź,
właścicielka jednego z zakopiańskich biur pośrednictwa
nieruchomości. Kupują głównie apartamenty, ale moja
rozmówczyni ma sygnały, że są zainteresowani również
działkami, na których chcieliby budować obiekty
komercyjne, służące zabawie i rozrywce.
Za metr kwadratowy mieszkania w budowanych właśnie
zakopiańskich apartamentowcach trzeba zapłacić od
sześciu do dziesięciu tysięcy złotych. - Jednak to
bardzo dobra inwestycja. Ktoś, kto dziś kupi mieszkanie,
płacąc sześć tysięcy złotych za metr kwadratowy, za rok
sprzeda je, inkasując kilka tysięcy złotych więcej -
wylicza Maria Szkiłondź.
W jej biurze często ostatnio goszczą mieszkańcy Wysp
Brytyjskich. W ubiegłym roku zawarli tutaj kilkanaście
transakcji.
Popularność Zakopanego można także mierzyć, rosnącą z
miesiąca na miesiąc, liczbą odwiedzających strony
internetowe, założone przez tamtejszych pośredników i
deweloperów. Odwiedzają je nie tylko Brytyjczycy,
Belgowie, Holendrzy, ale również obywatele Australii
i... Azerbejdżanu.
Ogromne zainteresowanie Zakopanem wśród mieszkańców Wysp
Brytyjskich znajduje potwierdzenie również w oficjalnych
statystykach. Wynika z nich, że co czwarty
obcokrajowiec, który w ubiegłym roku nabył nieruchomość
w Polsce, zainwestował swoje pieniądze właśnie pod
Tatrami. Są to głównie Anglicy, ale i mieszkańcy krajów
Beneluksu. Stosunkowo mało znajduje się w tej grupie
Niemców, inwestujących głównie na Mazurach i blisko
zachodniej granicy.
Najazd Brytyjczyków na Zakopane rozpoczął się już w 2004
roku. Od tego czasu liczba wyspiarzy odwiedzających
stolicę Tatr rośnie, co roku ponadtrzykrotnie. W opinii
zakopiańskich hotelarzy ma to ścisły związek z
działalnością tanich przewoźników lotniczych.
Jeden z klientów Marii Szkiłondź z Wielkiej Brytanii,
mieszkający o godzinę drogi od lotniska w Londynie,
tłumaczył jej, że może dotrzeć do Zakopanego w ciągu
sześciu godzin od momentu opuszczenia domu. - Powiedział
mi, że zaczyna mu się już nawet opłacać przyjeżdżać do
Zakopanego na weekendy! - mówi moja rozmówczyni...
...Popyt na nieruchomości wśród mieszkańców Wysp
Brytyjskich sprawił, że w Zakopanem pojawiła się
polsko-angielska spółka deweloperska, która będzie tam
budować duży apartamentowiec z mieszkaniami,
przeznaczonymi do sprzedaży na rynek brytyjski. Ceny
przekroczą 10 tys. za metr kwadratowy, ale dla Anglików
nie są szokujące.
Zakopiańscy pośrednicy nieruchomości i deweloperzy
cieszą się z wciąż rosnącej popularności swojego miasta
wśród mieszkańców krajów UE. Zgodnie jednak twierdzą, że
najlepszymi, dysponującymi największą gotówką, klientami
są obywatele Rosji, Ukrainy, Białorusi. Na razie nie
jest ich wielu. Przeszkodę stanowią skomplikowane
bariery biurokratyczne. Kupno apartamentu pod Tatrami
przez obywatela Ukrainy niesie ze sobą sporo problemów.
Aby obywatele tych krajów mogli nabyć w naszym kraju
nieruchomość, muszą uzyskać specjalne zezwolenie
ministra spraw wewnętrznych i administracji.
Zakopiańscy deweloperzy są przekonani, że gdy Ukraina
stanie się członkiem UE, nieruchomości pod Giewontem
będą masowo wykupywane przez przybyszów zza wschodniej
granicy. Już dziś, odwiedzając turystycznie Zakopane,
interesują się oni nieruchomościami. W biurach
niektórych zakopiańskich pośredników i deweloperów można
zobaczyć tablice reklamowe w języku rosyjskim. Od
pracowników wymaga się znajomości i angielskiego, i
rosyjskiego...
Przybysze ze Wschodu mają mocne argumenty - duże
pieniądze .... można śmiało powiedzieć, że są już wśród
nich tacy, którzy kupują nieruchomości w celach
spekulacyjnych. Jedna z zamożnych Rosjanek kupiła w
Zakopanem dom, aby po kilku miesiącach odsprzedać go z
dużym zyskiem.
Szukając dla siebie lokum w Polsce, niekoniecznie pod
Tatrami, starają się o kartę stałego pobytu, a w dalszej
perspektywie - o obywatelstwo.
- To jednak prawdziwa droga przez mękę - zwierza się
Jurij Zelcew z Mińska, muzyk, który zaczynał jako grajek
na krakowskim Rynku, a teraz pracuje w orkiestrze dętej.
Miał szczęście, bo posiadając legalną pracę, bez trudu
dostał kartę stałego pobytu, a w jesieni ubiegłego roku
otrzymał polskie obywatelstwo. Teraz ma zamiar wziąć
kredyt i kupić kawalerkę w jednym z krakowskich osiedli.
Apartament w Zakopanem byłby szczytem jego marzeń. Na
razie mało realnym, ale w przyszłości, kto wie...
Obok Brytyjczyków, Holendrów, Belgów, Rosjan, Ukraińców,
zakopiańskich deweloperów coraz częściej odwiedzają też
Litwini. W tym kraju tempo wzrostu gospodarczego jest
wyższe niż w Polsce, co przekłada się na wzrost stopy
życiowej mieszkańców. Coraz liczniejsza litewska klasa
średnia zimowe wakacje spędza najchętniej na górskich
stokach Podhala i po drugiej stronie granicy, na
Słowacji.
Stasys, litewski przedsiębiorca, właściciel autokomisu w
centrum Druskiennik, pierwszy raz był w Polsce sześć lat
temu. Tak mu się spodobało pod Tatrami, że co roku
przyjeżdża tu na narty. Już dawno wpadł na pomysł, aby
kupić w Zakopanem mały apartament. Zanim Polska i Litwa
stały się członkami UE przerażały go formalności. Teraz
kupno nieruchomości w Polsce nie nastręcza problemów.
Stasys ma już na oku mieszkanie w apartamentowcu tuż
przy wjeździe do Zakopanego. Pomimo wysokiej ceny uważa,
że to dobra inwestycja.
Rozgląda się też za jakąś działką na Podhalu. Litewski
przedsiębiorca jest doskonale zorientowany, jak wygląda
rynek nieruchomości, nie tylko w Polsce, również w
innych europejskich krajach. Twierdzi, że
zainteresowanie cudzoziemców kupnem mieszkań, domów i
działek w Polsce nie weszło jeszcze w szczytową fazę.
Statys opowiada, że jego partner w interesach, który w
Polsce był tylko raz, dziwi się, że kupuje nieruchomości
akurat w naszym kraju. Przecież w byłej NRD, na przykład
w okolicach Magdeburga, a nawet Berlina, jest taniej niż
w Polsce. Jednak Stasys wie swoje. Poza tym, jak
twierdzi, nie wszystko można przeliczyć na pieniądze.
Klienci z obcymi paszportami są zainteresowani domami
oraz działkami w najbardziej atrakcyjnych rejonach
Zakopanego. Nie zrażają ich niebotyczne ceny, które
biorą się m.in. stąd, że w stolicy Tatr nie ma zbyt
wielu wolnych terenów, przeznaczonych pod zabudowę. -
Być może sytuacja się zmieni, gdy powstanie nowy plan
zagospodarowania przestrzennego Zakopanego, na który
wszyscy czekamy z niecierpliwością - mówi Janusz
Majcher, a wtóruje mu Maria Szkiłondź.
Chętni do zakupu nieruchomości pod Tatrami pytają przede
wszystkim o oferty ze ścisłego centrum. Zwykle pada
nazwa Krupówki. Jednak jeśli chodzi o tę jedną z
najsłynniejszych ulic w Polsce, ruch w nieruchomościach
jest bliski zeru. Na Krupówkach są co prawda jeszcze do
kupienia pojedyncze mieszkania, choć nie jest ich dużo,
ale ceny są doprawdy astronomiczne. Nie ma natomiast
mowy o kupnie w tej okolicy kamienicy czy działki. Z
rzadka trafia się jakiś lokal do wynajęcia. I z reguły
niedługo czeka na chętnego, mimo iż koszt wynajęcia
sklepu na Krupówkach wynosi od 400 do 600 dolarów za
metr kwadratowy rocznie. Takie wartości podała jedna ze
znanych, międzynarodowych firm doradczych, sporządzając
ranking najdroższych ulic świata. Krupówki plasują się
tam na 45. miejscu. Tuż za słynnym pasażem Krasta w
Rydze.
Maria Szkiłondź wie o kilku transakcjach, które będą
realizowane w najbliższym czasie w rejonie Krupówek.
Jednak takie sytuacje zdarzają się niezmiernie rzadko.
Nie tylko z powodu niebotycznych cen nieruchomości
położonych przy tej ulicy.
Mówiąc "niebotyczne" nie ma na myśli konkretnej kwoty.
Twierdzi, że trudno ją podać, bo rzadko zawiera się
transakcje w tej okolicy. Zenon Remi, jeden z
najbardziej znanych zakopiańskich architektów, pytany o
to samo, odpowiada wymijająco: - To są ceny obowiązujące
w pierwszym bezirku Wiednia, czyli w ścisłym centrum
tego miasta. Czy jednak dochodzi do transakcji, tego nie
wiem. Mogę jedynie powiedzieć, że w budowanych aktualnie
apartamentowcach obowiązują ceny warszawskie. Bo też
głównie warszawiacy i obcokrajowcy kupują tam
mieszkania....
...Krupówki były kiedyś zwykłą, wiejską drogą, biegnącą
przez pola rodziny Bachledów, która w XVII w. otrzymała
te ziemie z tzw. królewskiego nadania. Ulicą stały się
po 1870 r., kiedy wzniesiono tu pierwsze domy. Ważną
rolę w rozwoju Zakopanego zaczęły Krupówki odgrywać z
początkiem XX w. Z czasem pełniły rolę centrum
handlowego i usługowego miasta. W 1973 r. ulicę
zamknięto dla ruchu samochodowego i zamieniono w deptak.
Jednak ani ta decyzja, ani zapoczątkowana już w latach
70. moda na Krupówki, nie miały wpływu na wygląd tej
ulicy. Spacerując Krupówkami, zwłaszcza teraz, gdy
reprezentacyjny, zakopiański deptak jest pokryty
zmieszanym ze śniegiem błotem, muszę się zgodzić z
Maciejem Pinkwartem, który w przewodniku historycznym po
Zakopanem pisze: "Od lat międzywojennych Krupówki
uchodzą za najbrzydszą ulicę w Polsce, zabudowaną tak
szpetnie i bezstylowo, że aż tworzącą pełen uroku,
swoisty styl".
Jednak to chyba właśnie ten swoisty styl przyciąga tu
rodaków i obcokrajowców. - Gdy byliśmy na konferencji
agentów nieruchomości w Kijowie, usłyszeliśmy opinię, że
szczytem snobizmu dla zamożnych mieszkańców stolicy
Ukrainy jest wyjazd do Zakopanego, spacer po Krupówkach
i spotkanie tu znajomego - wspomina Maria Szkiłondź.
Nie wszyscy obcokrajowcy, decydując się na zakup
nieruchomości w Zakopanem, kierują się snobistycznymi
względami. Część, i to wcale niemała, liczy na zrobienie
dobrego interesu. Jak napisała kilkanaście dni temu
prestiżowa brytyjska gazeta "Financial Times", Polska od
pewnego czasu stała się głównym celem inwestorów,
kupujących mieszkania na wynajem i do sprzedaży. Bo
chociaż - jak zauważa dziennik - ceny mieszkań w naszym
kraju rosną, nadal można tu zrobić niezły interes.
Gazeta podaje konkretne przykłady. Nową kawalerkę można
kupić w Polsce za 32 tys. funtów, podczas gdy w ubiegłym
roku takie samo mieszkanie kosztowało ok. 25 tys.
funtów. Według gazety inwestorzy zagraniczni, którzy
działają w tym sektorze biznesowym, mogą liczyć w Polsce
na 4-5-procentowy zysk. "Financial Times" zalicza
Zakopane obok Warszawy i Krakowa do najpopularniejszych
polskich miast wśród przedsiębiorców działających na
rynku nieruchomości...
---
Źródło: Dziennik Polski,
Kaków 10.03.2006
|
|
|